chyba pierwszy raz mam jakieś noworoczne postanowienia

Nareszcie jest. Styczeń 2016. Szczęśliwie zakończył się bardzo ciężki grudzień i rok pełen zmian.

W 2015 roku wyszłam za mąż, miałam depresję i zmieniłam pracę, a także schudłam 25 kilogramów. W święta chudnięcie się zatrzymało i chyba nawet przybrałam kilogram, ale obwiniam za to raczej brak sportu niż obżarstwo, bo obżarstwa w tym roku nie było ani w święta, ani w sylwestra, z czego jestem naprawdę bardzo dumna. Oczywiście nie odmówiłam sobie popróbowania różnych smacznych rzeczy, ale nie rozepchałam kichy do granic, raczej smakowałam i rozkoszowałam się smakołykami.

Jeśli chodzi o plany na nadchodzący rok, to mam zamiar kontynuować misję gubienia nadmiaru ciała, pilnowania tego, co jem i od stycznia [po wypłacie] ruszyć na siłownię z mężem. Jeszcze w grudniu kupiłam pstrokate adidasy i całkiem spoko dresiki, więc jestem gotowa do akcji. Czekam tylko na pieniądze i styczniowy grafik, który zapowiada dużo więcej życia prywatnego niż miałam przez pierwsze dwa miesiące pracy w nowym miejscu.

Zamierzam również nie dać się depresji i stresowi w nowej pracy, będę próbować z całych sił nie dać się stłamsić i wmówić sobie, że praca to najważniejsza część mojego życia. Będę się starała – mimo licznych porażek – iść przez zawodowe życie z podniesioną głową, a jeśli nie odnajdę szczęścia w tym miejscu pracy, to po prostu będę szukać innego. Bo kto mi zabroni :) Moje CV dzięki kilku miesiącom praktyki w tym miejscu rozwinęło się o co najmniej kilka pozycji, tak więc mogę odważniej spoglądać w przyszłość. Oczywiście dam sobie szansę, dam też szansę temu miejscu i nie poddam się tak łatwo i tak szybko, ale dla własnego komfortu psychicznego lubię myśleć, że mam również inne perspektywy.

Popracuję nad poczuciem własnej wartości, choć jeszcze nie do końca wiem jak. Nowa praca uświadomiła mi, jak wielkie mam braki na tym polu i jak wiele muszę zmienić, żeby stać się kimś, komu nie można tak łatwo napluć w twarz. Muszę nauczyć się wyznaczać granice, postawić je jasno i twardo, a potem konsekwentnie trzymać się tego, co postanowiłam. I uwierzyć, że mimo braku wielu umiejętności, braku doświadczenia w różnych dziedzinach, braku znajomości wielu spraw, zasługuję na taki sam szacunek, jak każda inna osoba. Niby to wszystko wiem, niby znam swoją wartość, a jednak egzekwowanie tego zupełnie mi nie wychodzi. Więc wniosek jest jeden: nie znam i nie wierzę w swoją wartość. To się musi zmienić. Koniecznie.

Wymienię okulary. Moje oprawki-kujonki mocno mi się już przejadły przez kilka lat, a szkła chyba stały się znowu za słabe, tak więc sprawa do ogarnięcia na najbliższe dwa-trzy miesiące.

Uporządkuję swoją szafę. Po tym, jak dużo schudłam, wszystkie moje ubrania są na mnie za duże i wyglądam w nich mocno niekorzystnie. Postanawiam w tym roku doprowadzić sprawę odchudzania do końca, po czym całkowicie wymienić swoją szafę i odkryć własny styl, na który do tej pory nie mogłam sobie pozwolić. To będzie najlepszy moment na wprowadzenie wymarzonego przeze mnie minimalizmu ubraniowego. Ale cała akcja odbędzie się pewnie dopiero w drugiej połowie tego roku.

Takim mniej ważnym planem, czy raczej może marzeniem na ten rok byłby wyjazd z mężem. Gdzieś, gdziekolwiek. Nigdy nie było nas stać na wyjazd, bo zawsze coś ważniejszego było do opłacenia, w tym roku też tak może być, ale fajnie by było, gdyby coś się jednak udało. Nie nastawiam się, ale jednak po cichu marzę.

Z planów to tyle. A z newsów, to mąż w styczniu podpisuje umowę z nową firmą i będzie pracował dużo bliżej domu, co oznacza dla nas dużo więcej czasu razem, sporo więcej pieniędzy zaoszczędzonych na odległych dojazdach oraz po prostu więcej komfortu psychicznego.

Święta minęły ultra szybko, w wigilię sprzątałam chałupę, wyskoczyłam do Sis [gdzie odkryłam, że obie zmieniamy się w takim tempie, że zaskoczeniem staje się dla mnie, jak bardzo obcą osobą dla mnie jest na poziomie życiowych priorytetów i wyznawanych wartości, no i też fakt, że przez całe spotkanie udało mi się wtrącić do jej monologu może z trzy razy – generalnie czułam się na tym spotkaniu jak słuchacz, a nie partner, no ale pozwoliłam na to, więc tylko do siebie mogę mieć pretensje… w sumie prawda jest też taka, że moja potrzeba uzewnętrzniania się przed nią prawie znikła w ostatnich latach]. Po południu poszłam do rodziców, gdzie zrobiło mi się błogo i dobrze i jedzenie było smaczne i poczułam, jak bardzo jestem wyczerpana tym szalonym grudniem, pracą, stresem i nerwami. A wczesnym wieczorem, kiedy inni ludzie dopiero rozpoczynali wigilijną wieczerzę, ja już szłam ciemnymi ulicami mojego miasta do domu, by spędzić wieczór w towarzystwie futrzaków i internetu. Co zresztą bardzo mi odpowiadało. O mało nie wpadłam pod autobus, bo mnie jakiś menel napastował, ale ostatecznie nic się nie stało.

A w Sylwestra pracowałam, a potem piłam z mężem whisky z lodem, jadłam smaczne rzeczy i oglądałam głupoty w internecie. Ledwo wytrzymałam do północy [zrobiłam to chyba tylko ze względu na koty, które stresują się wybuchami fajerwerków], a potem poszłam spać. I był to właśnie taki Sylwester, jak lubię. W dresach, bez makijażu, z tyłkiem na kanapie. Tak, wiem. Jestem największą nudziarą wszechświata, ale lubię to. Moja introwertyczna dusza wtedy odpoczywa.

Jutro i pojutrze znowu pracuję, ale za to potem mam trzy dni wolnego i w planach wielkie sprzątanie chałupy, bo aktualnie nie jest za ciekawie, a ja mam zbyt wielkiego lenia, żeby się za to brać.

A wszystkim, którzy przeszli przez ten długi wpis, jak również tym, którzy zerknęli tylko na ostatnią linijkę [a wiem, że tacy też są;)] życzę wszystkiego lepszego w Nowym Roku. Niech będzie kolorowo!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na „chyba pierwszy raz mam jakieś noworoczne postanowienia

  1. dee4di pisze:

    Oby wszystko się udało i było radośnie i cudownie. Tego zrzucenia 25 kg to bardzo zazdroszczę, ja sobie nawet takich postanowień już nie robię, może mnie kiedyś coś odmieni.
    Pewność siebie jest ważna, masz dobry start, schudłaś, znalazłaś nową pracę, masz kochającego partnera – teraz tylko przebojem do przodu!
    Pozdrawiam serdecznie i powodzenia we wszystkich postanowieniach

  2. Ina3b pisze:

    Oj mam nadzieję, że będzie równie kolorowo jak w poprzednim roku :) Szczęśliwego!

  3. akacs pisze:

    Noo te 25kg to aż kłuje w oczy, pewnie z trudem można Cię rozpoznać [a twierdzę tak bo aktualnie mam 20kg na plusie]. Bardzo się cieszę, że znalazłaś nową pracę, zawsze lubiłam te początki, ekscytacje, nowe wyzwania i wiarę, że teraz to na pewno będzie lepiej.
    Super że mąż ma bliżej i więcej czasu dla Was obojga. I tej siłki trochę też, choć wolałabym jakiś fitness z koleżankami chyba :-)

    I chciałam jeszcze połączyć się w radości z Sylwestra spędzonego w taki sposób. Za rok zamierzam identycznie, dresik, grzaniec i na dwa pady :D

    Nowy szablon też mi się podoba, ramki trochę mi się już opatrzyły :)

    Kochana wielu sukcesów w Nowym Roku, zarówno na polu zawodowym jak i prywatnym. Wytrwasz w tych postanowieniach, to pewne ! :)

  4. lorely pisze:

    Pozdrawiam serdecznie, dobrego roku :)

  5. anika pisze:

    Dużo, dużo optymizmu w Nowym Roku :-)

  6. cicicada pisze:

    no coż..pozostaje mi tylko życzyć, żebyś wytrwała w tych wszystkich postanowieniach… choć powiem szczerze, że innego scenariusza nawet nie zakładam:) cieszę się, że wszystko się układa! Wszelakiej Dobroci!

  7. Joanna R. pisze:

    Buzia sama mi się uśmiecham, jak czytam ile masz planów i jak bardzo zmieniło się Wasze życie :) Życzę Ci żeby wszystko się spełniło, a nawet te rzeczy o których myślisz skrycie :) Buziaki :)

  8. Helen pisze:

    Z tą minimalistyczną odzieżą, to już masz prosto. Każdą za dużą rzecz obszywasz fastrygą po bokach. Korzyść podwójna – ubranie staje się dopasowane a inni widzą, ile cię ubyło:)) Z czasem będziesz mogła te boczki obciąć:)
    Gratulacje z wszystkich powodów, a było ich sporo. Nie każdy ma taki bilans po jednym roku. Tak trzymać!

  9. napiecyku pisze:

    Uświadomiłaś mi, że nie zrobiłam na nowy rok żadnych postanowień. Muszę nad tym pomyśleć. Ja również lubię spędzać Sylwestra na kanapie, chociaż w tym roku wyjechałam na trzy dni. Postaraj się jednak zaplanować krótki wyjazd na nowy rok. To nie musi drogo kosztować, a naprawdę potrafi zresetować umysł i naładować akumulatory :)

  10. Tysiowaa pisze:

    Powodzenia Madzia!
    Trzymam za wszystko kciuki :)

  11. linka85 pisze:

    Niech tak pozytywnie pozostanie w nowym roku :). A najbardziej życzę Ci tego, żeby udało się zrealizować marzenie o wyjeździe gdzieś z mężem. Trzymam kciuki :). I niech mocnym postanowieniem (także moim) będzie to, żeby nie dać się zwariować i pamiętać, że to nie praca jest najważniejsza i nie samą pracą człowiek żyje! Uściski.

  12. flamenco88 pisze:

    Ja w sylwestra też pracowałam, a potem piłam whisky z narzeczonym w łóżku. Powodzenia z postanowieniami!

  13. postal pisze:

    No sie nie wydaje aby menel ktory Cie napastowal byl wart tyle samo, co Ty, ale skoro tak sadzisz…
    Dopierdalam sie do poczatku wpisu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s