boligłowa

Trzeci dzień boli mnie głowa od rana. A dzisiaj doszedł ból gardła. Czuję się słabo i trochę obolała i zastanawiam się, czy mnie coś aby nie bierze. Mąż właśnie wychodzi z przeziębienia, to może przeszło na mnie. Bardzo pechowo, bo od jutra zaczynam istny maraton w pracy, koleżanka idzie na urlop. Ale cóż zrobić. Przeciwbólowe do torby i do roboty. Smutno mi tylko, bo miałam dzisiaj iść potrenować pierwszy raz od dwóch dni, ale nie wiem naprawdę, czy czuję się na siłach, czy może lepiej darować sobie i odpocząć dłużej od treningów. Zobaczymy, jak się samopoczucie rozwinie w ciągu dnia.

Budowa siłowni stawia pierwsze kroczki. Część sprzętów już zamówiona, część już czeka w pokoju na instalację. Mąż już rozpoczął proces pozbywania się gratów z małego pokoiku, który za niedługo stanie się naszą sypialnią. Moja matka jest oczywiście przeciwna temu pomysłowi, chyba się niepotrzebnie pochwaliłam. Pewnie miała nadzieję, że zamiast siłowni zaczniemy urządzać dziecięcy pokoik, no ale cóż. Nie jestem niestety w stanie spełniać wszystkich oczekiwań mojej matki, nawet nie próbuję, bo próbowałam całe życie i jedyne, co udawało mi się osiągnąć, to wysoki poziom frustracji. W każdym razie siłownia powstanie, a kiedy już będzie, moje odchudzanie i rzeźbienie ciała osiągnie zupełnie nowy wymiar. Zamówiłam sobie też ciuchy sportowe. Obeszłam dwa sklepy stacjonarne w moim mieście i z przykrością stwierdzam, że grubasy są mocno pomijane, jeśli chodzi o dobre, sportowe ciuchy. Wprawdzie wcisnę się w legginsy czy koszulkę funkcyjną, ale największy rozmiar w sklepie jest na mnie mocno obcisły i czuję się w nim niekomfortowo. Zadaję więc sobie pytanie, jak ma się czuć osoba mocno otyła, która chciałaby zacząć ćwiczyć, ale nie może znaleźć na siebie dobrych, sportowych ubrań? Czy to nie paradoks? Na szczęście w Internecie z łatwością znalazłam dobry sklep z rozmiarami na siebie, mam tylko nadzieję, że rozmiarówka jest właściwa i będzie pasowało. Pogoda na razie jest wprawdzie dość kapryśna, ale myślę, że za dwa tygodnie ruszę na swój ukochany jogging wyglądając zajebiście, a nie w dresach typu ferdas, za dużej koszulce i bluzie jak z pojemnika Caritasu [w takich ciuchach rozpoczynałam treningi trzydzieści kilo temu]. Nie mogę się już doczekać testowania.

Jakoś tak mi trochę pozytywniej ostatnio. Nawet praca tak nie dobija [ale to pewnie dlatego, że dłuższy czas nie pracowałam z dość toksyczną koleżanką], mam też wrażenie, że część osób zapałało do mnie autentyczną sympatią, chociaż wcale nie jestem najbardziej otwartą osobą na świecie po bardzo przykrych doświadczeniach z początków naszej współpracy. Mam do swoich współpracowników ogromny dystans, bo widzę, do czego ludzie są zdolni, jeśli chodzi o pieniądze. Mam nadzieję, że mi się tak w głowie nigdy nie pomiesza. Poza tym śmieszne to dla mnie, jak z jednej strony zachowują się wobec siebie jak wieloletni dobrzy znajomi, a z drugiej za plecami robią sobie paskudne świństwa, obmawiają się wzajemnie. Takie to wszystko nieprawdziwe. A pośród tego wszystkiego ja ze swoją trochę dziecięcą naiwnością, próbująca się wpasować jak kwadratowy klocek w okrągłą dziurkę. Nie da rady, dlatego próbuję być ponad i traktować pracę jak pracę, a kolegów w pracy jak kolegów z pracy, robić swoje i na tym się skupiać. I będzie co będzie i już. I oby dzisiejsza siła została mi na dłużej.

Głowa boli coraz bardziej, idę przyćpać następną tabletkę i odpoczywać. Buziaczki.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „boligłowa

  1. linka85 pisze:

    Kuruj się i nie forsuj treningami, bo jak Cię rozłoży na dobre, to będziesz się musiała z nimi rozstać na jeszcze dłużej :P. A co za sprzęty się znajdą w tej Waszej domowej siłowni :)?
    Ach, ten fałsz i dwulicowość ludzi są straszne. Nie wiem, jak można tak postępować, że niby się kogoś lubi i z nim koleguje, a później obmawia za plecami :/. Niestety świata się nie zmieni, można próbować działać na małą skalę jedynie w swoim otoczeniu. Taki zdrowy dystans do współpracowników jest chyba najlepszym wyjściem.

  2. flamenco88 pisze:

    Dużo zdrowia życzę! Rodzice zawsze pokładają w nas swoje nadzieje. Nie przejmuj się tym. Co do pracy, to lepiej zachować dystans ;). Doświadczenie mnie tego nauczyło

  3. tysiowaa pisze:

    30 kg mniej? Jesteś niesamowita. Oddaj odrobinę motywacji, proszę.

  4. Ania pisze:

    Praca też mi ostatnio spędza sen z powiek :(

  5. Helen pisze:

    Witamina C, działa naprawdę, tylko trzeba ją mieć pod ręką, kiedy zaczyna nas coś brać. Zamów sobie kilogram np. w Natura Market i jedz po łyżeczce. Za 30 zł będziesz miała zapas na kilka przeziębień. Zajrzyj na wpis
    http://helena-rotwand.bloog.pl/id,353301847,title,Samoleczenie-cz-2,index.html
    Zdrowia życzę.

  6. przystanek59 pisze:

    Dotarlam az tu i bede zwiedzac dalej. Z reguly nie czytam „pamietnikowych” blogow, ale wciagnela mnie pozytywnosc bijaca z Twoich wpisow o przemianach,o czym swiadczy tez fakt, ze czytalam z zapartym tchem w metrze a komentarz zostawiam z ruchomych schodow. Bo tak mnie porwalas! Wroce tu jeszcze w kolejnym czasie wolnym a tymczasem powodzenia!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s