kolejny szczyt zdobyty

Zacznijmy od przechwałek. Jestem z siebie dumna do potęgi, bo pękło mi na porannym joggingu 5 km. Pokonałam granicę, która wydawała mi się nie do pokonania. Pokonałam samą siebie, pokonałam słabość, zrobiłam to. Kiedyś nie do pomyślenia było biec przez kilka kilometrów, przez kilkadziesiąt minut, a teraz jestem w stanie to robić, tak po prostu. Założyć adidasy i iść. I nie przejmować się absolutnie niczyim wzrokiem i obecnością. Biec przed siebie, szybciej czy wolniej. Oddychać ciężej czy tak, jakby w ogóle się nie męcząc. Robię to i uwielbiam to, że robić to mogę. Zakochuję się w swoim życiu i w sobie, chociaż ostatnie dni miałam gorsze, bo okres, dwa kilo więcej na wadze i w lustrze hipopotam. O wielkości i znaczeniu mojego dokonania wie tylko rodzina i znajomi, którzy znali mnie w okresie najgorszej fizycznej formy. A o tym, jak daleko zaszłam wiem tylko ja. I wiem, że zajść mogę jeszcze dalej. I życzę sobie, żebym nigdy nie zeszła poniżej tego, co udało mi się osiągnąć, a raczej bym wciąż sięgała wyżej. Jestem absolutnie dumna i zadowolona z siebie.

Zadowolenie rośnie również, gdyż w tym miesiącu inwestuję w siebie niemałe jak na moje możliwości pieniądze. Zaczęłam od wymiany okularów. Wybrałam sobie takie oprawki, że [jak już je odbiorę i zacznę nosić] będę się czuła smokin’ hot nawet bez makijażu. Są tak seksowne i kobiece, że przez chwilę zawahałam się, czy będą mi pasować, ale zarówno mina męża, jak i pani optyk przekonały mnie, że już czas stać się kobietą w stu procentach i nie bać bycia gorącą trzydziestką [:D]. Umówiłam się już także na kompleksową usługę fryzjerskiej metamorfozy – będzie strzyżenie i koloryzacja. I mam nadzieję, że fryzjer zrozumie mnie dobrze, kiedy powiem mu, że chcę wyglądać drapieżnie, seksownie i ultrakobieco. I chyba pragnę mieć odcienie rudości na łbie. Nie mówię o czerwonych włosach, ale takie ciepłe refleksy, które podbiją zieloność mej tęczówki. Pewnie się zastanawiacie, o co chodzi z tą drapieżnością i seksownością. Otóż po głębokiej analizie siebie doszłam do wniosku, że moja mocno łagodna i dziewczęca buzia musi otrzymać trochę drapieżnej oprawy, żeby dodać mi pewności siebie oraz sprawić, że niektórzy ludzie zaczną poważniej mnie traktować. Mam dość wizerunku grzecznej dziewczynki, mam dość traktowania mnie jak uczennicę, chcę całkowicie zerwać z takim skojarzeniem. A teraz, u progu trzydziestki, mam ku temu świetną okazję.

Moja trzydziestka ma dla mnie duże znaczenie. Wiem, że może dla kogoś być to śmieszne, ale dla mnie kończenie 30 lat będzie zamknięciem jakiegoś rozdziału w życiu i wejściem w zupełnie nowy. Lepszy. Świadomy. Będzie swego rodzaju podsumowaniem tego, co dotychczas i rozpoczęciem nowego jutra. Symbolicznym pożegnaniem i zamknięciem niezbyt szczęśliwej przeszłości i zwróceniem się w absolutnie szczęśliwą przyszłość. Tak to widzę. Oddzielenie się grubą kreską od tego, kim byłam kiedyś i bycie tym, kim chcę być i jestem teraz. Wzięłam sobie nawet urlop na okres okołourodzinowy, żeby robić rzeczy dla mnie miłe i przyjemne. Tak samolubnie. Cudownie.

A poza tym miałam teraz wolny weekend, trochę dopracowałam sypialnię, sama kupiłam i zamontowałam roletę, wysprzątałam, zadbałam o ładny zapach. Jest super. Jedyne czego mi brakuje, to czegoś na ścianach, ale to przypadłość całego mojego mieszkania, że ściany są łyse. Kiedyś i do tego dojdę. Siłownia oczywiście w użyciu, trenuję co drugi dzień dwa zestawy ćwiczeń i myślę, że siła rośnie. Pomiędzy dniami treningu siłowego uprawiam lekkie cardio w postaci biegania, mniej więcej raz w tygodniu mam dzień wolny od ćwiczeń. I tak to leci. Dzień po dniu.

W piątek miałam jeden z piękniejszych dni ostatnich tygodni. Odpicowaliśmy się z mężem i wyszliśmy na długi spacer na miasto. Czuliśmy się piękni i młodzi, spacerując zielonymi ulicami. Kupiliśmy koszulę w szmateksie, lody na deptaku. Dużo rozmawialiśmy, bo tematów do rozmów nigdy nam nie brakuje. Mam wrażenie, że wiele się w naszym życiu zmieniło. A zarazem jedna rzecz nie zmienia się od lat. Nadal nie umiem wyobrazić sobie siebie przy innym boku niż tym należącym do mojego męża :)

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „kolejny szczyt zdobyty

  1. Kardiowersja pisze:

    Cieszę się że tak się dobrze czujesz:)

  2. purplehair pisze:

    Ogromnie się cieszę, że tak Wam się układa i że masz tak silne oparcie w mężu. To chyba najważniejsze- miłość :) zazdroszczę, że wspólnie trenujecie a przynajmniej motywujecie się nawzajem. Oby tak dalej! Ah no i najważniejsze- wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń i kolejnych celów. Niebardzo umiem składać życzenia tak, by nie brzmiały banalnie :( uczcijcie Twój dzień hucznie:)

  3. Slim Size Me pisze:

    Gratuluje postępów w joggingu! Przełamania, kolejnych granic życzę.nczasvtez wystartować w biegu na 5 km! Warto.

  4. tysiowaa pisze:

    Brawo Madź!!
    Cieszę się Twoim szczęściem, a motywacją się podziel 😁

  5. martynia pisze:

    Ja to bym bardzo, ale to bardzo chciała zobaczyć zdjęcia przed i po. Nie mogę się do końca cieszyć Twoim sukcesem, jeśli tego nie widzę. Nie potrafię sobie tego po prostu wyobrazić.

  6. martynia pisze:

    I udało mi się w końcu dodać komentarz:)

  7. linka85 pisze:

    Sama mam zielone oczy i odcienie rudości na włosach. Wprawdzie nieco mnie zaskoczyły, bo farba jest w odcieniu ciemnego złotego blondu, ale spodobało mi się to :). Włosy mienią się w słońcu na różne odcienie – od blondu, przez brąz aż po rudy kolor :).
    Inwestuj w siebie, bo kiedy, jak nie teraz :). A takie małe na pozór zmiany naprawdę mogą poprawić humor :). Człowiek aż się lepiej czuje we własnej skórze.
    I znów ostatni akapit urzekł mnie najbardziej :). Tak lubię czytać o Twoich relacjach z mężem :). Zwłaszcza że stanowią jakby lustrzane odbicie moich własnych doświadczeń związanych z byciem żoną tego konkretnego człowieka :). Pozdrawiam!

  8. Helen pisze:

    Kolejny powód do dumy – jesteś oryginalna, skoro 30-stka cię cieszy. Przeważnie kobiety bardziej przeżywają 30-stkę niż każdą następną rocznicę. Żegnają się z młodością. Ja chyba też tak miałam.
    Jeśli cię to nie martwi, to teraz będzie tylko lepiej:)))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s