Już lepiej 

Wielki kryzys zażegnany. Po kilku tygodniach fatalnego samopoczucia wróciłam do świata żywych. Od kilku dni nie boli mnie głowa, wyniki najświeższych badań są zadowalające. Pozostaje więc tylko czekać, obserwować i nie zastanawiać się za dużo. 

Właśnie kończy się mój urlop. Miałam kilka dni wolnego, które spędziłam na nadrabianiu zaległości porządkowych w mieszkaniu, załatwianiu różnych mieszkaniowych spraw, robieniu badań, a także jedzeniu pierogów pierwszy raz od 1,5 roku :D dzięki podniesieniu kalorii zrobiłam nowe rekordy: podnoszę 52.5 kg w przysiadzie, 60 kg w martwym ciągu, 30 kg w wyciskaniu żołnierskim i 40 kg na ławce. Progres zauważyłam również w bieganiu, w którym ze  względu na bardzo złe samopoczucie miałam ponad 20 dni przerwy. Ale pierwsze dwa km z przebieganych pięciu schodzą mi w dużo lepszym tempie. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy i faza redukcji powróciła, co od razu jest odczuwalne podczas treningów. Nie ma paliwa, więc i nie ma mocy. Ale taka kolej rzeczy. Barki, górną część pleców i ramion wciąż mam zajebiste :D ciekawa jestem czy zabieg odwróconej diety pozwoli mi dalej zrzucac kilogramy. Czas pokaże. 

Byliśmy też na wycieczce w ładnym miejscu z moimi rodzicami, którzy są dla nas ostatnio coraz milsi i nazywają nas oboje dziećmi, co może dowodzić, że wreszcie staliśmy się rodziną. 

Bardzo źle się czuję na myśl o pracy, bo przed samym urlopem weszłam w konflikt ze współpracownikiem. Bardzo to przeżywałam przez kilka dni, miałam trudności ze spaniem. Teraz trochę nabrałam dystansu, ale mimo wszystko spotkanie się z nim będzie nieprzyjemne i obciążające psychicznie. Nie pozostaje mi nic innego, jak uzbroić się w siłę i z podniesioną głową tam wrócić. Przez takie akcje upewniam się, że ta praca to nie jest miejsce dla mnie na zawsze. Mimo dobrych zarobków i przyzwoitych warunków zatrudnienia. Często podczas oglądania amerykańskich filmów marzę sobie, że pracuje w takiej małej knajpce, takiej typu śniadaniowego, gdzie miły Pan właściciel smaży pankejki, a ja jestem zwykłą Panią, która rozlewa kawę, roznosi tosty i się uśmiecha. Dzień płynie spokojnie, ludzie są mili. A ja nie muszę z nikim walczyć, o nic kłócić, bo świat jest miłym i przyjaznym miejscem. Czy są w Polsce firmy, w których praca nie oznacza walki z całym światem i skakania sobie do oczu? 

Oddałam ostatnio lodówkę. Miałam na zbyciu, więc ogłosiłam się na stronie, wstawiłam zdjęcia. W ciągu 10 minut odezwało się do mnie 6 osób. Pierwszej zaklepałam lodówkę na następny dzień do odbioru. Ucieszyłam się bardzo, kiedy zgłosili się po nią studenci. Nie chciałam oddać jej za darmo jakiemuś Januszowi Biznesu, który by ją potem sprzedał, żeby zarobić. Wolałam, żeby posłużyła komuś potrzebującemu. I tak się na szczęście stało, więc nie dość, że pozbylam się zalegajacego sprzętu, to jeszcze poczułam dobrze, bo komuś pomogłam. 

Zaprosiliśmy też na piwo Młodego, bo wrócił z wycieczki do Anglii i nadziwić się nie mogłam, jak ta podróż pozytywnie na niego wpłynęła. Aż miło posłuchać i popatrzeć na jego entuzjazm. Oby tak dalej, oby wszystko szło w jak najlepszą stronę. 

I tak płynie sobie czas, ekspresowo. Tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, odliczanie czasu wizytami u lekarza i terminami badań. Następne za dwa tygodnie. Nie zdążę nawet mrugnąć. 

Tak jak nie zauważyłam, że już wrzesień za dzień. Jesień poczułam już na początku sierpnia, ale dzisiaj na porannym joggingu jesienne wrażenie dopełnił unoszący się wszędzie zapach gnijących na chodnikach jabłek. Kocham jesień. 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Już lepiej 

  1. przystanek59 pisze:

    Dobrze, ze juz pozytywniej :) Czuc lepsze nastawienie w tekscie.
    A co do jesieni, wszystko pieknie, uwielbiam jesien, cieple swetry, herbaty przy oknie, ksiazki i cala te atmosfere ogolnego zasypiania swiata, ale jednego nie zdzierze… Deszczu, kiedy ide do pracy. ;)

  2. tysiowaa pisze:

    W końcu-by się chciało napisać w kontekście rodzinny. Nie ma to jak akceptacja. Niby człowiek wmawia sobie, że jej nie potrzebuje. ale jednak bliscy to bliscy.
    Ja po półgodziny cardio mam ochotę położyć się i nie wstawać, także podziwiam za ciężary.
    Odnośnie konfliktu: ja od zeszłego roku w takowym jestem. Po prostu nie zwracam uwagi, zachowuje się jakby wszystko należało do przeszłości i toleruje. Plotka głosi,że istnieją takie miłe miejsca. Jednak ja się nie spotkałam.

    Cieszę się,że już lepiej:)

  3. linka85 pisze:

    Cieszę się, że jest lepiej, bo martwiłam się o Ciebie. Oby wszystko podążało w coraz lepszym kierunku. Jak miło, że rodzice zaczęli Was, a właściwie Twojego męża, wreszcie traktować jak należy. Dzięki temu będzie Wam łatwiej, a utrzymywanie z nimi kontaktu nie będzie tak męczące. My też wszystkie zbędne rzeczy oddajemy za darmo i jestem w szoku, jak wiele jest zainteresowanych osób, które potrafią dzwonić minutę po wstawieniu ogłoszenia na stronę.
    Mam nadzieję, że zetknięcie z tym współpracownikiem nie okazało się takie straszne i że kryzys w Waszych wzajemnych relacjach został zażegnany. Uściski.

  4. Ale dobrze! Widzę, że nie tylko ja trzymałam kciuki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s