Nienawidzę grudnia

Niby nie dzieje się nic, a jednak dzieje się prawdziwa rewolucja. Niby zwykłe szare życie, a jednak ku nowemu. Remont i nowe meble w domu, przebudowa wewnętrzna we mnie. Światełko nadziei zabłysło, niechaj rozpali się z niego prawdziwy płomień.

Na razie mam poczucie, że zbyt intymnie byłoby dzielić się tym, co u mnie. To co dzieje się aktualnie w moim życiu powinno pozostać tylko dla mnie i najbliższych. A ponieważ ostatnio dużo zastanawiam się nad znaczeniem tego bloga w moim życiu, to niewykluczone, że gdy nadejdzie czas, to napiszę coś więcej. 

Póki co mogę powiedzieć, że z moim zdrowiem jako tako, przyjmuję silne leki, które sprawiają, że funkcjonuję na obniżonych obrotach, mam przeraźliwie niskie ciśnienie i przez 80% czasu czuję się po prostu źle. Ale żyję, pracuję, nawet ćwiczę i zdarza się pobić jakiś własny rekord. Nie ukrywam jednak, że marzę o chwili, w której będę się mogła znowu czuć normalnie, nie odczuwając dolegliwości, które przypominają mi o własnej śmiertelności ;) 

W pracy im większe ciśnienie, tym bardziej nienawidzę tam chodzić. Fakt, na pewno jestem dużo bardziej zrelaksowana w tym miejscu niż na początku, ale to wciąż ten sam kołowrotek, w którym ja, jak ten chomik, w ciągłym pędzie. Z przerażeniem orientuję się, że nadchodzi GRUDZIEŃ. Miesiąc w mojej branży najbardziej pracowity w całym roku, wymagający najwięcej sił i czasu. Jednym słowem to będzie miesiąc, w którym prawie zamieszkam w robocie. Już się boję, już czuję niepokój. I jak co roku święta dla mnie nie będą istniały, bo nie będzie czasu nawet poczuć świątecznego nastroju. Szybka wigilia u rodziców, obiad w pierwszy dzień i nerwowe wysypianie się na zapas przed kolejnymi masakrycznymi dniami między Bożym Narodzeniem a Sylwestrem. Nienawidzę grudnia. 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Nienawidzę grudnia

  1. arrow pisze:

    To masz jeszcze tydzień luzu, wykorzystaj go na maksa ;-) cmok

  2. zwyklytata pisze:

    Znam ten grudniowy,handlowy szał. Sprawia,ze wigilia jest tylko dniem w którym konczysz pracę nieco wcześniej,ale iestety jest już za późno by poczuć święta.Wytrwałości w trudnościach i pozdrawiam:) Fajny wpis

  3. linka85 pisze:

    Oby ten grudzień dał się jednak choć trochę polubić :)! Szkoda przejść przez niego w takim pędzie i nawet nie poczuć tej magicznej atmosfery. Bo dla mnie ona jest magiczna. Święta Bożego Narodzenia mają swój niepowtarzalny urok i klimat, pewnie to zasługa ubranego drzewka, kolorowych światełek wszędzie dookoła, kolęd, aromatu pierniczków i mandarynek…
    No i zdrowia ponad wszystko – niech Twój organizm zwalczy wszystko, co złe, z pomocą tych leków. Obyś nie musiała ich brać całe życie.

  4. Ja lubię grudzień, bo mam wtedy urodziny. Pomimo tego, że dawno już nie jestem dzieckiem, pozwalam sobie na to, żeby ten dzień był wyjątkowy:)
    To fakt, że jak się chodzi do pracy, to święta często nie istnieją. Zawsze pracowałam w wigilię, a w zeszłym roku całe święta byłam głową w pracy i w ogromnym stresie…
    Dużo sił życzę! :)

  5. tysiowaa pisze:

    Ja lubię grudzień za klimat, że podczas takiej szarości kolorowe lampki, ozdoby świąteczne, zapach mandarynek i grzanego wina. Ale doskonale Cię rozumiem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s