zmęczenie

Znowu zbudziłam się przed szóstą. Ale tak to jest, kiedy uderza się w spanie o 20.00… Bywam ostatnio mocno zmęczona, chociaż jedyną moją aktywnością były generalne porządki, które w mym ciążowym wyczerpaniu musiałam rozłożyć sobie na kilka dni. Wcześniej mogłabym to wszystko zrobić w dzień, góra dwa. Ciężko mi przychodzi pogodzenie się ze spadkiem energii. Jak na spacerze poszłam na schody, na których trenowałam jeszcze miesiąc temu, to po wejściu na górę myślałam, że wyskoczy mi serce, zwymiotuję i zemdleję jednocześnie. Czuję się cięższa o 20 kg pomimo że na wadze tyle samo, co miesiąc temu, a nawet mniej. Ciągle walczę ze sobą, czy może nie pójść jednak na siłkę i nie kręcić regularnie chociażby na orbitreku, ale boję się, że po pierwsze coś się stanie z Jaśkiem, a po drugie, że może nie daję już rady po prostu tak intensywnie ćwiczyć jak kiedyś i pozostają mi tylko spokojne spacerki. Mam też schizy, że na kontroli okaże się, że nie bije malusieńkie serduszko, które już w szóstym tygodniu powinno być widoczne. Wiem, miałam nie pisać o swoich obawach i lękach, ale nie poradzę kompletnie nic na to, że je czuję. Odpędzam od siebie złe myśli, w większości przypadków się udaje, ale wiecie jak to jest.

No to na odpędzenie jeszcze napiszę, że być może na najbliższej kontroli dowiem się, czy ciąża jest mnoga czy nie, a mój mąż przeczuwa bliźniaki, więc kto wie :P

Często jest mi dziwnie smutno, mam jakieś zryte myśli o tym, że mąż przestanie mnie kochać, jak przytyję i w ogóle boję się tego przytycia, jakby świat miał się zawalić, ale podejrzewam, że to najzwyczajniej w świecie hormony. Te pryszcze na twarzy nie biorą się wszak znikąd. Moja skóra również ogólnie się zmieniła, bardzo mocno zaczęła się przetłuszczać. Ciekawe. No i moje dżinsowe spodenki, które noszę po domu, ledwo się już na mnie dopinają, więc coś tam brzuch mi jednak rośnie. Albo tyję. Hehe. Brzuch przy mojej figurze będzie widać dopiero w 9 miesiącu, więc zrobię niespodziankę np. ciekawskiej sąsiadce, która nic jeszcze nie podejrzewa, a w wywąchiwaniu sensacji jest najlepsza. Nie mam mdłości i po cichu mam nadzieję, że ten etap ciąży nie będzie u mnie obowiązkowy.

Cieszę się na święta w tym roku. Kupiłam kilka świątecznych gadżetów, jakieś świeczuszki. Chciałabym zrobić stroik na stół [bo mamy wreszcie stół, nie wiem czy się chwaliłam, ale mamy już meble – jak ludzie – ze stołem z czterema krzesłami, w sam raz dla całej rodziny ;)], ubrać choinkę. Zamówiliśmy już zasłony na okno, bo wreszcie udało się z pomocą taty zawiesić karnisz na suficie, mama może skombinuje mi jakąś swoją firankę, no i myślę, że na święta będę gotowa. Planuję sama zrobić rybę po grecku, upiec pierniczki oraz zrobić sernik na zimno dla Dziadka, bo lubi. Może coś więcej, zobaczymy. Na pewno będę się chwalić, bo na przechwałki, narzekanie i użalanie się nad sobą mam teraz mnóstwo czasu.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „zmęczenie

  1. Purplehair pisze:

    Hyh syndrom wicia gniazda ;D a Piecz, Piecz i ozdabiaj ile wlezie. Ciesz sie każda chwilą. Współczuję kłopotów z cerą, bo choć mi się w ciąży poprawiła, to też z bólem serca musiałam porzucić rower i większy ruch. Serduszko będzie biło i nie waz się czarnowidziec bo szkodzisz małemu! A może nawet będą dwa serca biły, jak sama mówisz ;) podobno już w życiu płodowym programuje się dziecko w pewnym sensie- jego poczucie wartości, pewność siebie itp. Więc czekaj starając się ignorować mdłości i żyj nadzieją na to, że będzie zdrowe i Ty też. A do ćwiczeń spokojnie sobie powrócisz jakieś 3m po porodzie :) pierwszy spacer z wózkiem ahhh :)))) buziaki!

  2. linka85 pisze:

    To nawet macie szansę na bliźniaki? Wow, zazdroszczę – fajnie by było, tak dwoje za jednym zamachem :). Takie lęki i obawy chyba towarzyszą każdej kobiecie w ciąży. Już sobie mogę wyobrazić samą siebie – pewnie ze strachu w ogóle bym nie mogła spać… Ale trzeba wierzyć, że wszystko będzie dobrze i tyle :).
    Wykorzystaj to mnóstwo czasu na notki dla nas :). My chętnie Cię wysłuchamy – obojętne, czy będą to narzekania, obawy czy – miejmy nadzieję jak najczęściej – radości :). Mnie osobiście cieszy to, że Ty się cieszysz na te święta :). I że pierwszy raz od dawna masz szansę je przeżyć jak należy – powoli, w spokoju i radosnej atmosferze przygotowań przedświątecznych. Nie mogę się doczekać kolejnych doniesień, co u Was :). Ściskam. I oszczędzaj się, Mamusiu :>!

  3. tysiowaa pisze:

    To jest czas kiedy Twoje ciało będzie się zmieniało, ale to inny stan z którego da się czerpać przyjemność zapewne za niedługo to poczujesz. Podobno od 3 mce zaczyna się okres miodowy :)

  4. arrow pisze:

    To trudny okres dla Ciebie, ale ja trzymam kciuki za niedżwiadka ;-) temu to dopiero się dostanie :-D … buziaki

  5. przystanek59 pisze:

    Przede wszystkim gratulacje :)
    Mialam naposac juz po ostatnim wpisie, ale Twoje posty pojawiaja sie w calosci w mailach, wiec czasem tylko tam zerkam w czasie dojazdow do i z pracy. Takze akurat ten ostatni obczailam nie na blogu. Wracajac… Gratulacje :)
    Hormony hormonami, chyba kazdego czasem lapia rozterki. Wieksze, mniejsze, nie poradzisz. Trzymam kciuki za to, zeby bylo ich mniej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s