Pani Pasztetowa

Sześć tygodni, prawie 4 mm, a serce bije głośno i wyraźnie. Ciąża jest żywa. To zdanie i to serce było dla mnie tak niesamowitym przeżyciem, taki trochę szok, że taki malutki żelek w ogóle już serce ma. Dostałam od lekarza zdjęcie z usg, pochwaliłam się wszystkim najbliższym. Skierowanie na dużo badań i do zobaczenia na koniec roku. 

Po serii kilku dni kiepskiego samopoczucia, dzisiaj miła odmiana. Poszłam na spacer, odwiedziłam rodziców, najadłam się i przyspacerowałam z powrotem. Mąż w pracy, a samotne siedzenie w domu nie wpływa na mnie najlepiej, więc dobra decyzja. Wracając postanowiłam, że wykupię karnet na siłownię, nie mogę żyć bez ruchu, w zimie jest ciężko robić tyle kilometrów piechotą, żebym czuła, że się ruszam porządnie, więc na siłkę pochodzę, żeby pospacerować po bieżni i pokręcić się na orbitreku. To mi dobrze zrobi na psychikę, o ciele nie wspomnę. Szczególnie, że czuję się ostatnio totalnym pasztetem, nie mogę patrzeć w lustro

Mam zachcianki. Ale nie takie, jak na filmach, że mąż w środku nocy musi lecieć po truskawki z bitą śmietaną. Raczej takie, co za mną chodzą przez długi czas, dopóki ich nie zrealizuję. Były to m. in. ziemniaki ze śmietaną, śledzie, kwaśne żelki, cytrusy i soki cytrusowe. Generalnie dobrze wchodzi mi kwachotka. Jem – wydaje mi się – minimalnie za dużo, ale to dlatego, że już nie mogę przesuwać śniadania w nieskończoność, bo rano chce mi się ostro rzygać, dopóki nie zjem. Mdłości chyba mam, ale ani razu nie wymiotowałam, raczej jest mi po prostu niedobrze w okolicach poranka. Próbuję nie przytyć, ale jestem pewna, że bez udziału większego natężenia ruchu mi się to nie uda. Siłko, nadchodzę. 

Bardzo budujące jest wsparcie, jakie otrzymuję od rodziny, nie spodziewałam się szczerze mówiąc, że będą się o mnie troszczyć do tego stopnia. Jest to naprawdę przemiłe. 

Obiecałam sobie, że nie będę wchodzić na żadne fora tematyczne dla kobiet w ciąży. Nie chcę się naczytać rzeczy, których mogę potem żałować. Szczególnie, że wyobraźnię mam bardzo bujną. Powiem tylko, że liczę na cesarskie cięcie i o takie rozwiązanie będę prosiła lekarza. 

Ubrałam choinkę, zrobiłam nawet stroik na stół, upiekłam kamienne pierniki i czekam jeszcze ze zrobieniem ryby po grecku i sernika. Pewnie na dniach powstaną. 

Ciągle nie mogę w to wszystko uwierzyć. Poznajcie Jaśka vel Żelka. 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Pani Pasztetowa

  1. Trochę zazdroszczę (ale tak pozytywnie) tego najedzenia się i możliwości ruchu :) Ja od miesiąca nie mogę patrzeć na jedzenie, a nudności mam poranne, południowe, popołudniowe i wieczorne ;) Niewykorzystany karnet na basen zbliża się do daty ważności. Ale tak samo, jak Ty, dziwię się temu małemu sercu i po swojemu mimo wszystko cieszę. Pozdrawiam!

  2. linka85 pisze:

    Cudowne, takie notki mogłabym czytać codziennie :). Popatrz, jaki dzięki tej ciąży szczęśliwy i spokojny czas nastał w Twoim życiu. Tego Ci było trzeba :). Trzymam kciuki, żeby maluszek się prawidłowo rozwijał i żebyś Ty się dobrze czuła :). Uściski.

  3. arrow pisze:

    HURRRRAAAAAA!!!!! że tak sobie tutaj krzyknę z radości :-D buziaki for all

  4. tysiowaa pisze:

    Cudny Jasiek vel Żelek 😍

  5. jestesczesciamnie pisze:

    Wspaniałe wiadomości :)

  6. Rebel pisze:

    Podziwiam, bo sama haftałam dzień i noc ;) i gdzie tam mi było myśleć o sporcie…

  7. Purplehair pisze:

    Ale super, dzięki za fotkę- wyciskacz łez 😁 takie to wzruszające! Co do samopoczucia to współczuję, rób dla siebie wszystko co Ci serducho podpowiada! Żeby się poczuć ładniejsza też😁 czemu tak bardzo blisko, się przytyć, przecież przy ciąży to wręcz trochę.. no niezbędne? Wiem, że ciężko pracujesz na figurę i zdrowie i trzymam mocno kciuki, w końcu w zdrowym ciele zdrowy duch 😁
    Brawo dla rodziny też, to bardzo ważne by Was porozpieszczali. Sciskam (delikatnie;))).

  8. Purplehair pisze:

    Blisko=boisz się miało być.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s