wigilia Wigilii

No i mamy przeddzień Wigilii. Ale zleciało… Wczoraj dzień spędziłam na robieniu ryby po grecku i sernika na zimno. Wydaje mi się, że smakowo wyszły dobrze, estetycznie trochę mniej, ale ja z estetyką robótek ręcznych nigdy nie miałam za wiele wspólnego. Ze szczegółową oceną smaku poczekam na rodzinę, ale obawiam się braku szczerości :D

Na fejsie trochę się dzieliłam moimi kocimi problemami. Koteł nam się pochorował i przedwczoraj w nocy dostał ostrej biegunki [cały dom w kupie…], więc zafundował nam uroczy poranek z weterynarzem, ponownym wysprzątaniem wszystkiego [bo dzień wcześniej zrobiłam porządki] i praniem obić krzeseł. No ale nic. Dostał cztery zastrzyki, a dzisiaj już chyba wszystko dobrze, profilaktycznie zabierzemy dwa koteły na odrobaczenie, Kocura na kontrolę i mam nadzieję, że święta pod tym kątem będą już bezpieczne i spokojne.

Byłam też na badaniach laboratoryjnych, gdzie wyssali mi sporo krwi, bo i sporo testów do wykonania. Całe szczęście, że był ze mną mąż. Bo jak po wyjściu czułam się super świetnie, posiedziałam chwilę, wstałam, zaczęłam się ubierać, tak za moment już nie było tak super. Wybiegłam na zewnątrz na mroźne powietrze, bo miałam nadzieję zatrzymać lawinę omdlenia, ale nic to nie dało i jak opierałam się o przyszpitalną barierkę, nogi zaczęły się uginać, a ja tylko usłyszałam, jak jakiś pan pyta mojego męża, czy wszystko ze mną w porządku i czy mu nie pomóc. A potem czułam, jak mnie mąż pod pachami ciągnie do środka i sadza na krzesło. Kupił mi coś do picia i w trzy minuty doszłam do siebie. Myślałam, że etap mdlenia po pobieraniu krwi mam już za sobą. A tu nie. Na wyniki muszę czekać, będą po świętach.

Mój mąż z kolei postanowił zostać regularnym dawcą krwi [jego, szczęściarza, pobieranie krwi nie rusza wcale], znalazł u nas punkt, oddał, dostał kilka czekolad, a ja jestem z niego bardzo dumna.

Jakoś tak mniej czuję, że jestem w ciąży. Niby mdłości mam, nieraz ostre [ale wciąż bez wymiotów], niby śpię po 11 godzin i padam o 20.00, ale jakoś tak… W związku z tym nie czuciem ciąży zaczęłam mieć różne czarne myśli, które pewnie cichsze lub głośniejsze będę słyszała do następnej kontroli przed Sylwestrem. Czuję się gruba, o, to na pewno. I waga też mówi, że jestem gruba. Oprócz tego do łez doprowadza mnie absolutnie wszystko. Prawie każda reklama w telewizji, pani w sklepie, bo szeroko uśmiechnęła się na mój uśmiech, pan, bo zapytał, czy dobrze się czuję. Moje łzy mogłyby zasilać elektrownię. Na siłownię się jeszcze nie zapisałam. Chciałam kupić karnet poranny, bo jest najtańszy, ale w związku z kocimi rewelacjami i badaniami, którym musiałam się poddać, jeszcze nie miałam kiedy. Jutro wigilia, więc pewnie dopiero po świętach.

A co do świąt, wszystkim blogowym przyjaciołom, sekretnym czytelnikom i przypadkowym przechodniom życzę wspaniałego czasu w rodzinnym gronie, żeby dla nikogo nie zabrakło barszczu z uszkami :)

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „wigilia Wigilii

  1. linka85 pisze:

    A Tobie, Kochana, dobrych wyników badań, spokoju i radości, wsparcia ze strony najbliższych i ogromu szczęścia :). I niech te święta okażą się dla Ciebie wyjątkowe :), pomimo braku śniegu.
    No i żeby kociaki miały się dobrze i nie robiły Ci więcej tak niemiłych niespodzianek ;).

  2. Kardiowersja pisze:

    na zdjęciu na fejsie wyglądasz kwitnąco, uroczo i szczęśliwie
    i oby tak dalej;))))

  3. Purplehair pisze:

    No to wesołego po świętach. Mam nadzieję, że czujesz się już lepiej i koteł też. Aż takie fale emocji Cię napadają? Kurczę, no jednak co kobieta to inaczej :) Spokojnosci życzę :)

  4. arrow pisze:

    stroiki, świeczki, inne akcesoria, święta, Wigilia, InnaM … jak to nazwać? … ;-) bezokazyjne buziaczki :-)

  5. tysiowaa pisze:

    Madziula skup się na innych aspektach ciąży, nie każda kobieta tyje nie wiadomo ile. Będzie dobrze. Buziaki

  6. Helen pisze:

    Zdecydowanie bardzo jesteś w ciąży i tego się trzymajmy:)) Żadnych czarnych, głupich myśli nie dopuszczamy. Płacz ile chcesz i wara innym do tego.
    Trzymam kciuki za lepsze samopoczucie. A jak zacznie tam wierzgać w środku, dopiero się poczujesz w ciąży, ho,ho!
    Wszystkiego najlepszego!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s