Za dużo siedzę w domu 

Bardzo piękna zima rozhulała się nam w styczniu. To była chyba sobota, kiedy śnieg sypał już któryś dzień z kolei, drzewa oblepione, cały świat biały, a pomimo mocno ujemnych temperatur serce gorące. Tego dnia świat szeroko się do mnie uśmiechał za pomocą śnieżnych balwanów, które spotykałam co 100 metrów w drodze na siłownię. Trzy z nich – najbardziej fantazyjne moim zdaniem – ulepili okoliczni sprzedawcy papierosów z przemytu, którzy na co dzień budzą we mnie nieco mniej pozytywnych emocji. Ale tego dnia wydali mi się – choć jak zwykle nietrzeźwymi i głośnymi – to jednak dobrymi duchami. Kawałek szłam z nie mającą więcej niż 17 lat dziewczyną, która zrobiła mi dzień i totalnie rozkleiła swoim dialogiem z psem. Raczej monologiem, ale przysięgam, że niemal słyszałam w głowie jego odpowiedzi. Nigdy nie widziałam nikogo tak szczęśliwego z posiadania psiego przyjaciela, jak ona. Może ruszyło mnie to tak dlatego, że ja też gadam ze zwierzętami. A potem mijałam górki saneczkowe, pełne dzieci z rodzicami, ojców, którzy pomagają swoim małym córeczkom toczyć jeszcze większe kule na bałwana giganta. Dzień wcześniej z okna widziałam, jak pod blokiem grupka nastolatek po lekcjach rzuciła plecaki na ławkę i prowadziła regularną wojnę na śnieżki. Pomyślałam sobie wtedy, że wcale nie jest tak źle z tym naszym światem pełnym komputerów i wirtualnych rzeczywistości. Ta rzeczywista rzeczywistość ma się dobrze, naprawdę dobrze. Pośród tych nastolatek, dzieci na górce saneczkowej nikt nie bawił się telefonem. Wystarczy trochę śniegu i bliskich ludzi dookoła. Tego nie przebije nawet demonizowany przez specjalistów  internet. 

Zima nie sprzyja kobietom w ciąży. Ciężko jest wlec się na dalsze dystansy po nieodśnieżonych i niejednokrotnie bardzo śliskich powierzchniach. Ale chodzę powoli, ostrożnie, tak wolno, że gdybym nie była w ciąży to prędzej by mnie szlag trafił niż dałabym radę w takim tempie kiedykolwiek się poruszać. Ale staram się na siebie uważać, a jednocześnie wychodzić z domu, chociażby na tę siłownię. 

Każdy mój dzień wygląda aktualnie tak samo. Budzę się rano, jem śniadanie, idę na siłownię, wracając robię drobne zakupy, wracam do domu, sprzątam, biorę prysznic i resztę dnia spędzam na kanapie zwykle na jednym, dość bezproduktywnym zajęciu, czyli oglądaniu seriali. I jedzeniu. I piciu. A potem idę spać i budzę się dosłownie co godzinę na sikanie, przez co mimo długiego czasu w łóżku spędzonego, budzę się wcale nienajlepiej wyspana. I tak to się kręci. A jedynymi ważnymi punktami w harmonogramie są dni, kiedy idę do lekarza albo na badania. 

Brzuch mi rośnie. Dzisiaj poczułam, że zapięte na guzik dżinsy uciskają mnie nieprzyjemnie i chyba trzeba będzie zacząć niebawem korzystać z metody na gumkę do włosów, bo nie zamierzam kupować nowej garderoby na te parę miesięcy i resztkę zimy. Na wiosnę pomyślę, ale zimę zamierzam przebiedować w tych samych spodniach. 

Pierwszy raz również użyto wobec mnie  absolutnie obrzydliwego argumentu w dyskusji , że wygaduję głupoty przez hormony. I zrobiła to kobieta. Moja matka. Tym to mnie dopiero rozjuszyła tak, że nasza różnica poglądów to przy tym pikuś. Wstyd mi czasem, że kobieta kobiecie umie powiedzieć coś takiego. Jak można nie widzieć w takim stwierdzeniu nic złego? Może muszę moją matkę oświecić światłem feminizmu, może ona po prostu nie wie? 

Po nocach śnią mi się bardzo realistyczne sny, w których występują ludzie, których ostatni raz znałam jako dzieci. A w tych snach są dorośli, ja wiem, że to oni, a oni wiedzą, że to ja. I jest to bardzo niezwykłe przeżycie, mieć tyłu znajomych. Co z tego, że w snach i co z tego, że dzisiaj na ulicy nie wiedzielibyśmy nawet o czym ze sobą rozmawiać. Tyle spalonych mostów i tylu zapomnianych ludzi. Za dużo siedzę w domu. 

Mam nadzieję, że wiosna przyjdzie szybko i wyrwie mnie z tej smutnej rutyny. 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Za dużo siedzę w domu 

  1. linka85 pisze:

    Och, ta śnieżna aura naprawdę ma swój urok :). Bezlistne drzewa wyglądają smutno i ponuro, ale przykryte śnieżną, puchową pierzynką są piękne :). Uwielbiam na nie patrzeć. A każdy ulepiony bałwan, którego dostrzegą moje oczy, cieszy mnie tak jak w dzieciństwie :).
    Dobrze, że na siebie uważasz, rzeczywiście takie oblodzone powierzchnie są niebezpieczne dla wszystkich, ale szczególnie dla kobiety w ciąży. Ja też nie potrafię wolno chodzić, ale wiadomo, że punkt widzenia się zmienia zależnie od okoliczności :).
    A może zamiast seriali, wybierz czas spędzony z książką :)? Dla mnie to zawsze jest wspaniała odskocznia od szarej codzienności. Uściski.

  2. Purplehair pisze:

    Zazdroszczę cudownej zimy, nie zazdroszczę mamy (oh znam to aż za dobrze…)
    Mąż może jak oberwał to te nieprzyjemnosc chlapnal w odwecie?

    Na wiosnę kup sobie jednak jakieś dwa komplety ubrań w większym rozmiarze- uwierz mi że oszczędzisz sobie nerwów. Szkoda mi było pieniędzy a potem nie dość, że czułam się opuchnięta i jakby w obcym ciele, to jeszcze nosiłam okropne ubrania i leginsy zamiast spodni (bo wszystko za ciasne a getry jeszcze podkreślały te moje 20kg więcej). Ładne ubrania poprawiają samopoczucie a to ważne, nie tylko w ciąży 😁 Fajnie jest być w ciąży ale jednak trzymam się zdania, że o niebo lepiej jest już miec malucha obok siebie, normalnie chodzić i spać bez wstawania co godzinę. I BEZ ZGAGI 😁😁😁😁😁

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s