coraz bliżej do wiosny

Na pewno jest mi lepiej psychicznie. Dużo lepiej od ostatniej notki. Myślę, że wiele pomaga mi zupełnie przypadkowo stworzone kółko wsparcia ciężarnych, które utworzyło się między mną, Asią i moją dobrą koleżanką z dawnej pracy w banku. Napisała do mnie na fejsie, okazało się, że jest w ósmym tygodniu ciąży i jest dokładnie tak samo przerażona i zagubiona, jak ja byłam w tamtym czasie. I wiedziała o ciąży i tym całym zamieszaniu dokładnie tak samo niewiele, jak ja wtedy. Obecność kobiet w podobnej sytuacji znaczy naprawdę wiele w takim czasie niepewności i niepokoju, ktoś jest dla mnie wsparciem, a ja mogę być wsparciem dla kogoś. I widząc tę moją drogą koleżankę, jak się czasem boi i martwi, sama zyskuję mnóstwo mocy przybywając do niej z pozytywną, wirtualną odsieczą. A do mnie z odsieczą przybywa Asia. I tak się ten krąg zamyka. Dobrze, że mamy z kim pogadać.

Z dobrych wieści, wyniki badań prenatalnych mamy doskonałe, zarówno USG, jak i PAPPA (do którego to testu zmusiłam swojego lekarza, pomimo jego niechęci) wskazują na bardzo nikłe prawdopodobieństwo trisomni, co znacznie poprawiło moje nastawienie psychiczne. Oczywiście nadal schizuję się tym, że nie czuję ruchów swojego dziecka i tak naprawdę nie wiadomo, jak ono się tam ostatecznie ma, ale pocieszam się, że na ruchy jest jeszcze za wcześnie, a ja niepotrzebnie wkręcam sobie złe myśli, bo na bank wszystko jest dobrze. Bo czemu miałoby nie być, skoro jestem zdrowa jak ryba. Trochę gruba, ale jednak zdrowa :) Na razie nie tyję ultra szybko. Przybieram oczywiście na wadze, ale dzieje się to wolniej niż się obawiałam, że będzie. Mimo, że jem sporo i wcale nie dietetycznie, zaspokajam swoje nawet niezdrowe smaki na bieżąco. Pewnie tyłabym szybciej, gdybym nie spalała podczas codziennych treningów około tysiaka kcal, ale między innymi po to ćwiczę, żeby móc sobie jeść i nie robić sobie aż takich wyrzutów, jakie robiłabym, gdybym była nieaktywna.

Brzuszysko rośnie. Dzisiaj po wnikliwych obserwacjach oszacowałam, że za tydzień, góra dwa, moje spodnie się już nie zapną, nawet na siłę. Powzięłam więc kroki i zamówiłam sobie ciążowe jeansy. Oprócz tego jeszcze zamówiłam poduchę dla ciężarnych i karmiących w kształcie litery U, jako że spanie zaczyna być powoli wyzwaniem, bo moja ulubiona pozycja „na brzuchu” robi się niemożliwa do wykonania. Ogólnie coraz gorzej śpię, a podczas którejś nocnej brutalnej zmiany pozycji [gwałtownego przerzucenia się z boku na bok] poczułam, jakby w moim brzuchu ktoś fiknął koziołka razem ze mną. Nie wiem, czy to to, czy nie to, ale podekscytowałam się bardzo. Tak więc ciąża rozkręca się pełną gębą.

Pełną gębą rozkręca się również moje przeziębienie, które rozpoczęło się od niewinnego pobolewania gardła. Gardło bolało dwa dni, teraz rozpoczął się katar, który nie pozwala oddychać i ból głowy taki, że ciężko go przetrwać. Ale dzielnie się trzymam. Dopóki nie gorączkuję, nie będę się fatygować do lekarza. Zresztą mam wrażenie, że choróbsko samo przejdzie bez jakichś specjalnych środków. Mąż mnie skrzyczał, że mimo złego samopoczucia poszłam na siłownię, ale co ja zrobię, że siłownia poprawia mi samopoczucie nawet w chorobie? ;)

Zrobiłam sobie dzisiaj maseczki na twarz, maseczkę na włosy. Zdepilowałam wąsa. Tak, jestem gotowa na Walentynki :D I jak przystało na „zamożną” klasę średnią udamy się z mężem na odświętny posiłek. W KFC :D Restauracja została wybrana ze względu na dietetyczne ograniczenia mojego męża, który aktualnie znowu jest na tłuszczówce, a tam może zjeść posiłek, który jako tako wpisuje się w założenia tej diety. A ja mogę se zjeść cokolwiek i będę zadowolona, szczególnie, jeśli całość zostanie podsumowana lodami. Albo mlecznym szejkiem. Albo jednym i drugim, czego nie wykluczam.

Tak więc jest lepiej. Szczęśliwiej. I mimo śniegów za oknem i mrozów szczypiących w nos, z każdym dniem coraz bliżej do wiosny.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „coraz bliżej do wiosny

  1. anika pisze:

    Miło się robi, jak czytam taki optymistyczny wpis:)

  2. linka85 pisze:

    Jak fantastycznie przeczytać, że Twoje nastawienie jest już lepsze :). I że znalazłam kogoś, kto jest w identycznej (ciążowej sytuacji) i z kim się świetnie rozumiesz :). Wyniki badań w porządku, wiosna coraz bliżej, maleństwo rozwija się w Twoim brzuchu… Oby tak dalej. Mam nadzieję, że kolejny wpis będzie równie optymistyczny.
    O widzisz, u mnie też się przyplątało cholerne przeziębienie. I też kuruję się sama, licząc, że dojdę do siebie bez żadnych leków.
    Uściski i do usłyszenia :).

  3. tysiowaa pisze:

    ja już chcę wiosnę :/

    Cieszę się,że wyniki wyszły dobre. Teraz możesz odetchnąć z ulgą i wyluzować. Madź wyluzuj, odnajdź radość w tych miesiącach. Szkoda 9 miesięcy wspominać jako czas pełen wątpliwości. Nie ma takiego co by się nie bał rodzicielstwa i pierwszych miesięcy z dzieckiem. Ale to kwestia kilku dni, miesiąca.

    Buziaki

  4. Purplehair pisze:

    Bardzo się cieszę ze już lepszy nastrój i badania wyszły ok :) to najważniejsze! A co do poprawy nastroju to mam nadzieje ze koleżanki pomogą i rodzinie wprost powiedz, ze ich potrzebujesz. Przecież dbać o Was musza, zwłaszcza ze względu na kosmitka! Nie przejmuj się zupełnie i nie czytaj głupot, KAŻDA kobieta przechodzi to inaczej i tak samo KAŻDE dziecko jest INNE! Szczęśliwie ich obsługa nie jest tak trudna jakby się to mogło wydawać! Rok temu ledwie, wiec dobrze pamietam- myślałam „uff, mówili ze morderczy ból i można umrzeć a wcale nie było zle”. Bałam się dopiero potem, jak już wróciliśmy do domu. I tutaj najwiecej pomogli bliscy i… Położna! Jak znajdziesz dobra, to jej słowa naprawdę zdejmą z Ciebie ogromny ciężar odpowiedzialności za maleństwo,bo ktoś kto przez kilkanaście lat się dziećmi zajmuje zwykle wie co mówi :) ściskam. Kwiaty do domu kupuj ❤️🌷

  5. Nam też się zdarzało chadzać na „kubełki rozkoszy” do KFC, a i pewnie byśmy czasem chadzali nadal gdyby nie mój kapryśny żołądek :).

    A wiosna już ruż, już prawie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s