napiłabym się piwska.

Nie jest wcale późno, bo dochodzi 20.00, a ja ledwo patrzę na oczy. Głowa boli mnie niemal nieustannie od co najmniej tygodnia, może nawet więcej, raz bardziej, raz mniej. Ale to podobno normalny objaw ciąży. No więc cierpię po cichu. Poszłabym spać, ale wstawiłam mężowi boczek do piekarnika, żeby miał na jutro upieczony na miły dzień wolny po pracy. Dom standardowo wysprzątany, jak w każdy taki dzień, w którym jestem sama w domu, a ciszę zakłóca jedynie porywisty wiatr za oknem. Jakaś wichejra. Martwię się o moją kotkę, bo dzisiaj zauważyłam, że kuleje na jedną łapkę, a nie mogę nawet obejrzeć, co jej jest, bo nie daje się przyjrzeć. Jutro z mężem zobaczymy, jeśli to nie jest żadna łatwa do usunięcia drzazga czy coś, to pojedziemy do weta.

Porzuciłam już swoje standardowe dżinsy na rzecz ciążowych, z których tak na marginesie jestem średnio zadowolona, bo są za luźne, mimo że rozmiar i wymiary moje. I spadają mi z tyłka jak chodzę. Ale wolę spadanie z tyłka, niż bardzo nieprzyjemny ucisk na brzuch od za ciasnych spodni. Może zapoluję na coś jeszcze, coś co mogę nosić w tych chłodniejszych dniach. Bo potem zamierzam na luzaku nosić się w legginsach.

Zaczęło się dość szybkie przybieranie na wadze. Schizuje mnie to, ale staram się nie dawać zwariować. Ćwiczę codziennie, staram się być aktywna i nie zasiedzieć. To jedyne, co jestem w stanie zrobić, bo dieta mi nie wychodzi i bardzo chętnie zjadam pokaźne ilości rzeczy tak bardzo kalorycznych, jak pysznych. Nie muszę chyba pisać, że Tłusty Czwartek był naprawdę tłusty? [nie licząc kilku obrzydliwych, popsutych pączków, na które nieszczęśliwie trafiliśmy z mężem… a wyglądały na takie pyszne!].

Dużo i często płaczę. Robię to nawet na ulicy, bo np. w słuchawkach leci wzruszająca piosenka. Szlocham na siłce, jak akurat w aktualnie oglądanym serialu jakaś łzawa scena. W domu też szlocham. Bez powodu i z powodów wszelakich. Ale co ciekawe, w mojej ciąży nie ma euforii. Nie czuję jej od początku. Tak jak pisałam już nieraz, jestem typem raczej depresyjnym i raczej więcej we mnie smutku niż czegokolwiek innego. Ewentualnie czasem jest obojętność, która swoją drogą jest dla mnie uczuciem pozytywnym, bo rzadko w moim życiu dane było mi ją odczuwać.

I nie wiem, czy ten świat się zmienił na lepsze, czy teraz po prostu mam więcej czasu, żeby mieć szansę zauważać i doświadczać takich rzeczy, ale ludzie są dla mnie dobrzy. Obcy ludzie. Zupełnie nieproszeni robią mi przysługi. A to jakiś dziadek zaproponuje odpalenie od swojego auta, kiedy zauważył, że naszemu wysiadł po mrozie akumulator. A to jakiś młody mężczyzna widząc, jak skrobię szyby w Złotej Strzale po mroźnej nocy podszedł z odmrażaczem, spsikał mi wszystkie okna i powiedział, żeby chwilę zaczekać i przetrzeć. Tak sam z siebie. A to ktoś zatrzyma się i zapyta, czy mi w czymś nie pomóc. Może to tą ciążą mi tak z oczu patrzy i ludziom się włącza instynkt opiekuńczy, a może są po prostu dobrzy z natury, ale ja tego wcześniej nie dostrzegałam. W każdym razie jest to naprawdę przemiłe.

Czasami czuję się tak dobrze, że zapominam, że jestem w ciąży. Szczególnie od kiedy za oknem, po paru dniach deszczu, niemal całkowicie zniknął śnieg, chodniki są suche, a jak rano wychodzę na siłkę, to świeci piękne słońce. I to są takie fajne chwile, kiedy się zapomina o tej całej odpowiedzialności, o przyszłości, która wielką niewiadomą czeka za rogiem, o badaniach i niepokojach, czy wszystko jest wciąż dobrze. Dryfuje sobie człowiek w bezmyślnym spokoju do momentu, kiedy nie zda sobie sprawy, że to bardzo podejrzane, że tak nic nie musi właściwie, a potem sobie przypomina, dlaczego nic nie musi. I wszystko wraca w mgnieniu oka.

Za tydzień mam kontrolę i mam nadzieję, że wszystko jest nadal w porządku. Mam też nadzieję poznać płeć dziecka. To będzie wielkie wydarzenie.

W przyszłym tygodniu również przyjeżdża Sis, więc liczę na jakiś wspólny czas poza domem. Bardzo mi tego potrzeba. Nie napiję się wprawdzie piwka [a alkohol od paru dni jest moim dużym chciejstwem…:D], ale chociaż wejdę trochę pośród ludzi i pobędę pełnoprawnym człowiekiem. Oby.
PS. Pospieszyłam się trochę z zadowoleniem z pogody. W nocy znów spadł śnieg… Bu. 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „napiłabym się piwska.

  1. Tysiowaa pisze:

    Zobaczysz jak Ci ciąża minie w mgnieniu oka. Jak piszesz,że poznasz płeć dziecka to jesteś jak się nie mylę w piątym miesiącu już. Innam kiedy to minęło??
    Może euforie odczujesz kiedy ruchy dziecka będą już dobrze wyczuwalne, a nawet jeśli nie. To się nie obwiniaj, nie każda kobieta w ciąży musi tryskać wszechogarniającym szczęściem. Wszystko się zmieni jak już bobas będzie z wami. Będzie dużo obaw, ale dużo miłości. Miłości bezwarunkowej, miłości w czystej postaci, za samo istnienie :) Macierzyństwo ma wiele odsłon, zarówno tych radosnych jak i nie. Moje koleżanki do tej pory powtarzają,że czasem mają ochotę rzucić wszystko i nie wrócić w chwilach kryzysu, ale i tak podsumowują, że by się nigdy, prze nigdy nie cofnęły. Wszystkie złości i lęki wynagrodzi Ci jeden uśmiech bezbronnego bobasa, Twojego bobasa.

  2. Helen pisze:

    Ludzie w masie nie są źli, fajnie że masz okazję teraz się o tym przekonać. Poza tym strasznie ważne jest nasze nastawienie. Ludzie odbierają nasze emocje. Jeśli od razu wyjedziesz z krzykiem na urzędniczkę, ona ci odpowie tym samym. A inaczej…, jest inaczej:))
    Jeśli ćwiczysz, „szkody” z obżarstwa nie będą tak wielkie.:)) Bo kiedy się nie ruszasz, twój organizm traktuje każdy kawałek mięsa jako resztkę z ostatniego dinozaura, który zdechł z głodu. I będzie się starał zmagazynować każdy gram. Podoba mi się to tłumaczenie:))

  3. linka85 pisze:

    Prowadzisz aktywny tryb życia w tej ciąży, więc nie przejmuj się przybieraniem na wadze :). Założę się, że uporasz się ze zrzuceniem zbędnych kilogramów po ciąży znacznie szybciej niż kobiety, które na co dzień nie są przyzwyczajone do wysiłku fizycznego :). Chociaż na tyle możesz sobie pozwolić w tej ciąży – na zaspokajanie swoich zachcianek jedzeniowych :).
    Wierzę w to, że kiedy nadejdzie wiosna i zaświeci słońce, pozbędziesz się ponurych myśli i na wszystko spojrzysz bardziej optymistycznie :).

  4. Euforia jest przereklamowana. Wolę pączka.

  5. dee4di pisze:

    Też bez przerwy się wzruszałam i płakałam w ciąży.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s