Bulgotki nieznanego pochodzenia

Ale za to dzisiaj mogę się cieszyć pogodą, która z każdym dniem jest piękniejsza. Na najbliższe dni zapowiadają po kilkanaście stopni. Byłabym naiwna wierząc, że wiosna zawita na dobre, bo ciągle mam w pamięci kwiecień przed paru laty, kiedy jednego dnia poszliśmy na spacer w krótkim rękawie, a następnego spadło 30 cm śniegu, który leżał kolejne dwa tygodnie i sparaliżował miasto. Nie przeszkadza mi to jednak cieszyć się bardzo z tego słońca, które świeci mi prosto w twarz i zapewne generuje piegi. 

Wykupiłam karnet na kolejny miesiąc na siłkę, myślę, że to już ostatni tej ciąży, bo potem zamierzam ruszać się na powietrzu licząc na piękną wiosnę. A póki co dalej kręcę się każdego dnia i zastanawiam, o co chodzi tym kolesiom, którzy mają potrzebę zagadywania do grubych, spoconych, zziajanych kobiet, które wyraźnie unikają kontaktu wzrokowego, bo nie mają ochoty w takich okolicznościach przyrody zawierać nowych znajomości czy nawet prowadzić luźnej rozmowy. Szczególnie, że najczęściej pojawiam się tam z wczorajszymi włosami, bez makijażu (a pryszcze mam jak nastolatka) i w ciuchach sugerujących, że nie przywiązuję zbytniej wagi do wyglądu. Mam też plamy na skórze i blizny po zagojonych pryszczach, więc naprawdę nie wyglądam atrakcyjnie. Nie wiem co tymi ludźmi kieruje. Może litość :D 

Miałam dzisiaj kontrolę, na której wymusiłam na lekarzu usg, bo się bałam tego samego, co zawsze, czyli czy moje dziecko żyje. Żyje, ma się dobrze, ma dwie ręce, dwie nogi, klatkę piersiową, która kojarzy mi się z rybimi ośćmi i wierzgało w mem łonie jak szalony pajacyk. I jak zobaczyłam, jak tam skacze, pływa i wariuje po raz pierwszy poczułam, że już kocham to dziecko. Takie dziwne uczucie do kogoś, kogo faktycznie się jeszcze nie spotkało, ale sama świadomość istnienia już wystarcza. Małe nie raczyło ujawnić swej płci, więc będę musiała uzbroić się w cierpliwość do mojej kolejnej kontroli, która będzie już kontrolą POŁÓWKOWĄ! Co jest kompletnym szaleństwem. Czas nigdy nie płynął tak szybko. 

Z Sis już się widzieliśmy, poszliśmy razem na obiad, trochę nadrobiłam zaległości z jej życia. I refleksja mnie naszła taka, że chociaż znamy się od dzieciństwa, to różnimy się kompletnie wszystkim. Kompletnie. Ale to nie przeszkadza nam podtrzymywać tę znajomość, choć czasem wydaje się być absurdalna, bo nie bierzemy wzajemnie udziału w swoich losach, nie jesteśmy elementami swoich opowieści. Myślę, że czas takich przyjaźni, w których ktoś rzeczywiście jest częścią mojej historii, a ja częścią czyjejś, odszedł już bezpowrotnie. 

Z ciążowych ciekawostek. Najpierw te na minus. Jestem wciąż zdrowa jak ryba, wyniki wzorowe, ale zaczynają się drobne problemy z pęcherzem, więc doktor kazał mi łykać preparaty ziołowe, co by się bakterie nie mnożyły. No to łykam. Oddechu mi brak też. Łapię zadyszkę podczas zbyt intensywnej rozmowy, a już spacer i rozmowa to gwarantowane sapanie. Nie to, że spadła mi wydolność, bo nie, w nogach mam dużą moc, ale oddychanie stało się po prostu trudniejsze. Zaczęły mnie też boleć zęby, bardzo mocno boleć. Z nadwrażliwości. Problem rozwiązała specjalistyczna pasta i supermiękka szczoteczka. Byłam też u dentysty, żeby wyleczyć ubytek jeszcze sprzed ciąży, zęby mi się nie pogarszają. To już na plus. Z plusów też wydaje mi się, że część moich bulgotków w brzuchu to zasługa małego, że to te niezdefiniowane pierwsze ruchy. Ale wciąż nie mam pewności. W sumie skąd mam mieć, skoro to mój pierwszy raz. No i jeszcze seksy. Seksy w ciąży są naprawdę fajowe. Gwarancja satysfakcji, InnaM poleca :D 

Tyle na dzisiaj. Idę w kimono. Buziaczki :) 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Bulgotki nieznanego pochodzenia

  1. linka85 pisze:

    Oby ta zima już nie wróciła, ja nie mam na nią ani siły, ani ochoty. Teraz jest tak pięknie, ptaszki ćwierkają, słoneczko świeci, nawet pojawiły się pierwsze krokusy. Niech tak zostanie…
    Kochana, nie ważne, co kieruje nieznanymi ludźmi, którzy się do Ciebie uśmiechają i odzywają :). Ważne, że to jest miłe, więc ciesz się tym i nie doszukuj niczego negatywnego ;).
    Cieszę się, że poczułaś, że już kochasz to dziecko :). Na pewno z dnia na dzień Twoja miłość do niego będzie wzrastała :). Czekam na doniesienia o płci Twojego malucha :). Zdrówka dla Ciebie i malucha :). Buziaki.

  2. arrow pisze:

    seksy w ciąży są zdecydowanie fajowe … hmmm … szkoda że o tym nie mam pojęcia ;-)

  3. tysiowaa pisze:

    Cieszę się,że wyniki dobre.
    A nie mówiłam odnośnie czasu, teraz już z górki i będzie coraz bliżej :)))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s