3 miesiące Złocistej 

Złocista drzemie, ja kradnę tę chwilę dla siebie na kawę tylko dlatego, że właściwie wszystko mam zrobione (coś by się znalazło, ale szczerze mówiąc jestem padnięta). Mamy kolejny skok rozwojowy, dosyć brutalny, dziecko marudne i kiepsko w nocy śpi, przez co i ja nie mam spania, bo dzień czasem zacznie się o 3.00, czasem już o 1.00 w nocy, więc udaje mi się pospać 4-5 godzin z przerwą na karmienie, hehe. Ale po cichu liczę, że może już koniec, bo dzisiaj jakaś spokojniejsza jest i pogodniejsza. Na dodatek chyba zaczynamy ząbkowanie. Na początku nie połączyłam kropek, że mała zjada rączki w całości i zaczęła się obficie ślinić, ale teraz non stop przygryza dolną wargę, więc to raczej to. Już zrobiłam zamówienie w aptece internetowej na żel przeciwbólowy, szczoteczkę silikonową do masażu, a czopki przeciwbólowe jeszcze mam od pierwszego szczepienia (nigdy nie użyte). Przy okazji kupiłam też miękką silikonową łyżeczkę, bo za miesiąc zaczynamy rozszerzanie diety! Jestem w szoku, jak ten czas leci.

Upływ czasu udowadniają mi też zdjęcia, którymi zajęłam się, kiedy skok rozwojowy się dopiero szykował i Złocista przespała prawie dwa dni. Zrobiłam dwie książeczki ze zdjęciami: jedna sprzed dziecka i druga ilustrująca 3 pierwsze miesiące jej życia. Wywołałam też kilka najładniejszych i oprawię je w ramki i zrobię wystawkę. To, jak dziecko się zmienia jest po prostu niezwykłe, jeszcze niedawno była takim małym robaczkiem, a teraz śmieje się, grucha, zaczyna świadomie używać rączek, rozmawia ze zwierzątkami z karuzelki i rozumie, że jak zapłacze czy zamarudzi, to zaraz dostanie, co chce. Ładnie podnosi już głowę i wierzga tak, że czuję, że jak zacznie raczkować, to będzie nie do zatrzymania :D strasznie jestem dumna.

Trochę ciągle jeszcze panikuję na myśl o trudnościach, jakie przed nami. Ząbkowanie, które potrwa kilka lat, pierwsze choroby, zastrzyki, badania. Płacz mojego dziecka trwający dłużej niż 3 minuty. Powrót do pracy po macierzyńskim. Do tego ciągle prześladuje mnie wspomnienie porodu i pobytu w szpitalu, ciekawe czy kiedyś mi przejdzie. I ciekawe czy moje ciało kiedyś wróci do normy. A może to, co się z nim teraz dzieje to już jest norma? 

Odwiedziła nas Sis z mamą, bardzo to było miłe spotkanie. Złocista stanęła na wysokości zadania, była bardzo grzeczna, do mamy Sis śmiała się wesoło i generalnie zrobiła dobre wrażenie. Dostała wspaniałe prezenty, a ja sobie pomyślałam, że fajnie, że będzie miała takie ciotki. Zawsze to „rodzina”. Nie ma między nami więzów krwi, ale jest wieloletnia przyjaźń. Mam nadzieję, że jej dobre działanie spłynie też na moją córkę.

No i nie zaraziłam jej ostatecznie. Miała lekki katarek, ale coś mi się wydaje, że to bardziej przez centralne ogrzewanie niż moje przeziębienie, bo po kilku dniach z wilgotnymi ręcznikami na kaloryferach jak ręką odjął. Ja za to kaszlę do dzisiaj, boję się, że to moje nadreaktywne oskrzela i znowu będę się męczyć całą zimę… Ych.

A co poza dzieckiem i życiem mamy? W sumie niewiele. Bycie matką na tym etapie pochłania niemal całkowicie, czasem mam tak dość, że tylko czekam na moment, aż Złocista zaśnie wieczorem i będę mogła przez chwilę poczuć się znów jednostką indywidualną, choćby po to, żeby poczytać internety czy ogolić pachy. Od czasu do czasu wyskoczę sama do sklepu i czuję się wtedy 30 kilo lżejsza bez wózka :D co nie zmienia faktu, że jak Złocista zaśnie mi na klacie, jej mała rączka ugniata przez sen moją skórę, czuję się z nią jednym ciałem, jednym organizmem, zupełnie jak w ciąży, kiedy spała w tym samym miejscu, ale pod skórą. To są chwile, kiedyś czuję tak wielką miłość, jakiej nie czułam nigdy w życiu.

Miłość miłością, ale dzisiaj to bym się chciała wyspać. I tego mi życzcie :) 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „3 miesiące Złocistej 

  1. linka85 pisze:

    No więc życzę Ci, żebyś się wyspała jak należy i żeby na jakiś czas wystarczyło ;). A tak na poważnie, to żeby Złocista lepiej sypiała, to i Tobie będzie lżej :). Aż miło poczytać nowe wieści o Waszej rodzince :). A końcówka przedostatniego akapitu wywołuje niesamowity uśmiech na twarzy :). A pamiętasz, jak się bałaś, czy będziesz dobrą mamą i czy pokochasz swoje dziecko? Jesteś cudowną mamusią dla swojej córeczki. I tak sobie myślę, że pomimo traumatycznych doświadczeń i wspomnień związanych z porodem, to może nie być Wasze ostatnie dziecko :).

  2. tysiowaa pisze:

    całuski dla bobaska <3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s