2018

Witam noworocznie. Ostatnie dwa tygodnie były najtrudniejszymi od okresu noworodkowego naszej córki. I chociaż wiem, że mam anioła, a moje „trudne chwile” są codziennością niektórych kobiet, to i tak przeżywałam załamanie, czułam się złą matką, która nie potrafi zrozumieć potrzeb dziecka, która doprowadza je do płaczu. Śmialiśmy się z mężem, że dziecko nam się popsuło, bo takiego marudzenia, trudności w zasypianiu, rozdrażnienia, problemów z jedzeniem i spaniem nie widzieliśmy jeszcze chyba nigdy u Złocistej. Podejrzenie padło albo na zęby, albo na skok rozwojowy, albo na przestymulowanie, albo coś z brzuchem, bo jesteśmy w trakcie rozszerzania diety. Najprawdopodobniej był to taki długi i nieprzyjemny skok, bo od dwóch dni moje dziecko zachowuje się jak śliczne bobasy z filmów. Zero marudzenia, sama zapada w drzemki, je chętnie, jest cudowna, spokojna i uśmiechnięta jak dawniej. Aż się boję o tym tak pisać i się tym cieszyć, bo zawsze jak to zrobię, to potem znowu jest ciężko. W każdym razie ja od dwóch dni znowu mam dobry humor, jestem lepiej wypoczęta i nastawiona do życia optymistyczniej.

Rozszerzanie diety idzie bez rewelacji, Złocista nie jest wielkim smakoszem papek, jedynie kaszki są dla niej na tyle podobne do mleka, że całkiem chętnie zjada. Ale myślę, że na wszystko przyjdzie czas. Ja oczywiście muszę pokonywać własną frustrację, bo wraz z jedzeniem papek, cała ja i całe dziecko nieraz jest upaprane, nie mówiąc o ubrankach i leżaczku. Ćwiczę cierpliwość ;)

Święta nie były fajne. U nas w mieszkaniu tylko choinka. Na wigilię poszliśmy do rodziców, była tragedia, dziewczynka źle znosiła odwiedziny, była rozdrażniona, dużo płakała, więc uciekliśmy stamtąd po dwóch godzinach. To samo było w pierwszy i drugi dzień świąt. Poddałam się presji rodziny i poszliśmy tam pomimo tego, że Złocista miała kiepski czas i to był błąd. Żałuję. Ani ja się nie czułam dobrze, ani dziecko, nie było mowy o przyjemnym spędzaniu czasu. Do tego wszystkiego denerwowała mnie moja matka, która myśli, że dziecko zaakceptuje ją i pokocha po 20 minutach. Od jej urodzenia spędziła z nią może w sumie z dwie godziny, a i to nie jestem pewna. Kiedy jej tłumaczę, że musi brać udział w życiu dziecka, ona się irytuje. Wielokrotnie zapraszałam ją do nas. A ona tylko mówi, że się umówimy. I tak się już umawiamy od dwóch miesięcy. Więc już nie zapraszam. Świąt mam dość na kilka lat, odwiedzin u rodziców też.

W Sylwestra posprzątałam ładnie dom, kupiliśmy alkohol jaki lubimy [ja miałam wino musujące, bo miałam na nie ochotę od Sylwestra zeszłego roku, kiedy to byłam w ciąży ze Złocistą], dużo czipsów, lody. Złocista poszła ślicznie spać o swojej porze, a my spędzaliśmy czas jak dawniej. Siedzieliśmy sobie, oglądaliśmy seriale, ja zrobiłam sobie SPA, włosy, maseczki, depilacje, stopy, te sprawy. Moje wino okazało się strzałem w dziesiątkę, byłam ciągle w bardzo lekkim, przyjemnym stanie upojenia, ale bez żadnych przykrych konsekwencji. Przed północą poszłam do Złocistej ją przewinąć, nakarmić, tak żeby fajerwerki jej nie przestraszyły. Nowy rok przywitał mnie z pijącą mleko córką na rękach. Jaki Sylwester, taki cały rok. Nie mam nic przeciwko.

Mijający rok postawił mnie w zupełnie nowej roli. Zostałam mamą i jest to absolutnie największe wyzwanie mojego życia. Bardzo trudno jest zrezygnować z siebie i swoich potrzeb tak z dnia na dzień, być może dla niektórych kobiet to naturalne i proste, ale dla mnie nie było. Dziś już mogę powiedzieć, że nie wyobrażam sobie powrotu do przeszłości. Jest mi dobrze w tej naszej malutkiej rodzince. Wprawdzie nie wiem, co będzie za rok o tej porze. Boję się mnóstwa rzeczy. Ale wiem też, że zrobię dla tej ślicznej istotki wszystko.

Wraz z pojawieniem się dziecka na świecie, pojawiają się w głowie nowe myśli. O własnej, przedwczesnej śmierci. Albo chorobie. Teraz największym moim lękiem jest to, żeby zdążyć wychować dziecko, żeby udało mi się z nią być chociaż do osiemnastki. Są lęki o zdrowie dziecka. Dużo, dużo nowych obaw. Ale i dużo nowej miłości. Kocham Cię, córeczko, bardzo się cieszę, że jesteś z nami.

Nowy Rok może przynieść kolejne zmiany. Mamy nowe marzenia, nowe nadzieje. Czy marzenia się spełnią, czy nie, życzę sobie, żebyśmy byli szczęśliwi. Co najmniej tak, jak jesteśmy teraz. Czego i Wam życzę :)

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „2018

  1. linka85 pisze:

    I właśnie to jest piękne w rodzicielstwie – najpierw jest sporo obaw, bo rzeczywiście oznacza ono rezygnację z wielu rzeczy i dotychczasowego trybu życia skupionego jedynie na własnych potrzebach, ale kiedy już dziecko przychodzi na świat, nikt nie chce powrotu do przeszłości – sprzed pojawienia się maleństwa na świecie. Zazdroszczę Ci tego, że jesteś już na tym etapie :). Mam nadzieję, że niedługo dane mi będzie zajść w ciążę, ech.
    Wszystkiego dobrego dla Waszej trójki – szczęścia, zdrowia, spokoju ducha i cieszenia się każdą nadchodzącą chwilą, tak jak teraz :). Uściski.

  2. iwcia pisze:

    wszystkiego najlepszego w nowym roku, ja tu zawsze czytam i śledzę
    buziaczki dla Złocistej

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s