Bez ładu i składu

Miałam dużo pisać, a nie piszę nic. No jakoś tak się składa, że się nie składa.

Złocista skończyła pół roku, zleciało to nie wiadomo kiedy. Jest fantastyczna, roześmiana, pogodna. Jak siedzi mi na rękach, to klepie mnie jak kobyłę, piszcząc przy tym jak mazowszanka. Ząbkowanie nam przebiega ze wzlotami i upadkami, od czasu ząbkowania też wzięła się moja decyzja, żeby spać z dzieckiem i była to najlepsza decyzja mojego życia. Teraz wszyscy są szczęśliwsi. Mamy już dwa zęby, czarownicujące dolne jedynki, idą teraz dwie górne, ale chyba coś zelżało na chwilę, bo dziecko mi się trochę uspokoiło.

Spanie z dzieckiem stało się moim ukochanym sposobem relaksu. Jeśli noc jest normalna, budzimy się tylko raz na jedzenie, a poza tym rozkoszujemy się tymi chwilami. Ja to się normalnie rozpływam, jak te małe rączki szukają mnie w nocy, żeby zasnąć. Jak miziamy się palcami po dłoniach wzajemnie. A kiedy noc jest ciężka, nic tak nie pomaga zasnąć jak mama chuchająca prosto w twarz ;) W nocy czuję tak ogromną miłość do mojego dziecka, że nie da się tego opisać słowami. A kiedy rano otwierasz oczy i widzisz roześmianą na Twój widok szczerbatą paszczę, to choćby była 5, ciemno i zimno, Ty też się uśmiechniesz i zaczniesz ściskać tego małego stwora, bo jest najlepszy na świecie. Trochę cierpi na tym moje spanie z mężem, bo on z kolei wyniósł się na kanapę na większość nocy, bo tak jest nam wszystkim wygodniej, ale wiem, że sytuacja nie będzie trwała wiecznie. Dla mnie to komfort, bo nieporównywalnie więcej śpię.

I lepiej trenuje. Wróciła siła sprzed ciąży, w martwym ciągu podnoszę 65 kg, w przysiadzie 50. 35 biorę na klatę, a 30 na bary. Jest moc, były zakwasy giganty, że nie mogłam po schodach chodzić. Jedyne, co mi nie idzie, to trzymanie kaloryki. No żreć mi się chce ciągle i ciągle samo najbardziej kaloryczne. Dwa dni się trzymam, a na trzeci napcham po kokardy. Takie to i odchudzanie kulawe.

Z plusów mogę wreszcie powiedzieć, że czuję się w pełni sił po wydobęcinach mojej córki. Odrastają mi włosy, nic nie ciągnie w brzuchu, mam dużo sił. I mam pryszcze. Jak w ciąży. WTF?

Odwiedziła nas mama Niedźwiadka, czym sprawiła mi dużo radości, bo często martwię się tym, że Złocista praktycznie nie ma żadnej rodziny, nikt jej nie odwiedza. Babcia była zachwycona, mówiła, że to wyjątkowo grzeczne dziecko, hehe. A niedługo potem moja mama pozazdrościła i też do nas przyszła. Ja się tak trochę obraziłam wcześniej , bo nie odwiedziła nas przez 2 miesiące ani razu, przestała dzwonić, więc i ja przestałam. Ale już odpuściłam.

Nie mam już tyle serca do tego pisania, bo nie mam czasu, by spokojnie usiąść, zastanowić się, pomyśleć. Nie mówiąc już o tym, że uwielbiałam kiedyś pisać pod wpływem impulsu, wyrzygiwać się emocjonalnie. A teraz? Teraz jest jak jest. Myślę, że moje pisanie może jeszcze kiedys powróci w dawnej formie, może w lepszej. Ale to za kilka lat. Tylko czy uda mi się podtrzymać to choćby minimalnie?

Chciałam tylko napisać, że absolutnie i ponad wszystko kocham moje dziecko, chociaż czasem nienawidzę samej siebie. Że czasem wydaje mi się, że mam depresję i boję się, że nie poradzę sobie z życiem i zarażę tymi uczuciami córkę. Że nadal nie zawsze wiem, czego chcę. Czasem, jak nie mogę zasnąć, czuję irracjonalny niepokój, próbuję myśleć o czymś dobrym, pozytywnym. I nic oprócz mojej Złocistej nie przychodzi mi do głowy. Trochę to smutne, nieprawdaż?

A teraz już idę spać. Miałam to zrobić godzinę temu, wykorzystać, że mąż w pracy, a dziecko śpi i też się wyspać. A gdzie tam! Ściskam wszystkich ciepło, wybaczcie, że nie czytam.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Bez ładu i składu

  1. linka85 pisze:

    Cieszę się, że znalazłaś chwilkę, żeby podzielić się nowinami :). Czasem się zastanawiam, co tam u Ciebie, i jak kwitnie Twoje macierzyństwo i Twoja cudowna córka :). A widać, że najlepiej, jak tylko może :). Wiadomo, że na razie dziecko pochłania całą Twoją uwagę, ale na pewno w miarę jej dorastania znajdziesz też trochę więcej czasu dla męża. W sumie szkoda, że babcie nie angażują się bardziej, bo wtedy za jakiś czas moglibyście zostawić małą pod opieką babci, a sami gdzieś wyskoczyć tylko we dwoje. No ale może wtedy, kiedy takie coś w ogóle będzie wchodziło w grę, znajdzie się ktoś do opieki nad Waszą córką :). Zwłaszcza, że jest grzeczna ;).
    Myślę, że jeśli przetrwasz ten okres, odzywając się tu choć raz na jakiś czas, kiedyś uda Ci się powrócić i pisać bardziej regularnie :). Uściski dla Waszej rodzinki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s